A w Kieleckim… czyli wakacje 2015

A w Kieleckim… czyli wakacje 2015

To, że w rejonie Kielc wieje i jest na to odpowiednie powiedzenie to chyba większość wie. My mieliśmy okazję przekonać się o tym na własnej skórze. Wakacje były co prawda bardziej stacjonarne jednak parę przejazdów rowerowych udało nam się zaliczyć. Szału nie było do czego przyczynił się niemiłosierny upał, męczący zarówno nas jak i naszego małego pasażera. Teren do jazdy rewelacyjny. Mały lub umiarkowany ruch samochodów, które z resztą bezpiecznie wyprzedzają rowerzystów. Miejscówkę mieliśmy w Gackach. Było to pole campingowe „Echo” nad zalewem z własna plażą i całkowicie zalesione. Co ciekawe aby się tam rozbić potrzebna jest rezerwacja. Właściciel ma wszystko rozplanowane co jest na duży plus. Sanitariaty bardzo dobre. Dostęp do aneksu kuchennego w cenie. Praktycznie same rodziny z dziećmi. Jedyny minus to mały zgrzyt z panem utrzymującym czystość, który w niezbyt miły sposób zakazał sadzania dziecka na blacie umywalkowym, bo jak tak można myć dziecko. Nie ważne, że izolowaliśmy dziecko od blatu ręcznikiem. Po prostu sadzanie dziecka na ręczniku też jest fuj i tyle. Prysznice choć bardzo zadbane pod małe dziec nie są jednak zbyt dobre. Powodem jest jedynie deszczownica a co za tym idzie kapanie po głowie oczach i nosie. Na szczęście wozimy ze sobą mały basenik na takie niespodzianki. To by było na tyle jeśli chodzi o wstęp. Co do reszty to tym razem (bo to mocno zaległy wpis i umiarkowanie rowerowy) opiszemy jedynie co ciekawsze miejsca i wydarzenia nadające się do zrobienia rowerowo lub na inny sposób. Relacji dzień po dniu tym razem mówimy NIE.

26.07.2015r

To był dzień z rowerem. Trasa jaką zrobiliśmy była super. Przyjemne leśne otoczenie i kontakt z naturą. Był asfalt jak i leśne dukty. Był cień… coś wspaniałego. Dawno nie pragnęliśmy tak bardzo cienia. Młody z tego co pamiętamy był zadowolony i standardowo przekimał w przyczepce cześć jazdy.

Gdzieś koło Gacków
Gdzieś koło Gacków
Pobieranie

 

27.07.2015r

No to jedziemy do Pacanowa a dokładniej do Europejskiego Centrum Bajki. Tym razem bez rowerów. Odległość zbyt duża od naszej miejscówki a zasięg młodego jest ograniczony. Powiem, że warto było tam jechać. Okazało się, że razem z Glizdawką mamy sporo dziecka w sobie nie mówiąc już o wiedzy bajkowej. Pod tym względem na tle innych zwiedzających dorosłych wypadliśmy bardzo młodo. Z resztą w naszej grupie byliśmy jedynymi ludźmi z dzieckiem więc trzeba było się wykazać. Polecam to miejsce z jak i bez roweru.

krecik
krecik
kwiat co bajki opowiada na ucho
kwiat co bajki opowiada na ucho

29.07.2015r

Taka tam wycieczka na rowerach do Pińczowa zresztą bardzo udana. Spokojnie można ją zrobić z przyczepką.

gdzies-w-polu
gdzieś w polu
piekny-kosciol-na-odludziu
kościół praktycznie po środku niczego
dworek-w-pinczowie
dworek w Pińczowie
Pobieranie

 

30.07.2015r

Znowu wypad bez rowerów. Tym razem do Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni. Musimy przyznać, że robi wrażenie. Teren spory więc i łażenia sporo. Nogi Tuśka nie zawsze są w stanie uciągnąć resztę ciała. Lepiej mieć ze sobą nosidło lub inny środek odciążający dziecko.

to się nazywa apteka
to się nazywa apteka
wędrowniczki dwa
wędrowniczki dwa
za długo chodziła po muzeum
za długo chodziła po muzeum
wyjątkowy pojazd.... ponoć zachowały się tylko dwa
wyjątkowy pojazd…. ponoć zachowały się tylko dwa
podano do stołu
podano do stołu
mam syna strażaka
mam syna strażaka

 

02.08.2015r

Ogród na rozstajach. Było rowerowo, było zielono, było pięknie. Glizdawka zachwycona roślinami, Tusiek ptactwem a ja nimi obojgiem ;). Wypiliśmy tu bardzo dobrą kawę i sok. Miejsce prowadzone przez ludzi z pasją i super, że w weekendy udostępniają je innym. Zdecydowanie polecam.

wyjada
nie wyjadaj nam śniadania
zielen
zielono mi
dom-w-zielonym
dom w zieleni
czego-tu
czarno to widzę
Pobieranie

 

03.08.2015r

To była ostatnia trasa rowerowa przed zmianą lokalizacji.

dworek i... koniec
dworek i… koniec
Pobieranie

 

06.08.2016r

Przedostatni dzień urlopu… i Tour de Pologne oraz zdobyczny bidon przechwycony przez Tuśka. Do tej pory jeździ z nim w przyczepce i przy jego pomocy się nawadnia.

podjazd pod kapliczkę w Łapszance
podjazd pod kapliczkę w Łapszance
zdobyczny-bidon
zdobyczny bidon… kto go rzucił?

KONIEC.

Share Button

Leave a Reply

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress